sobota, 11 maja 2013

Chińskie znaczy gorsze? ..:: cienie ::..

Zależy o czym mowa. Każdy ma swoją opinię, ale przeważnie kojarzy się to z czymś mało wytrzymałym, słabym, niskiej jakości. Po części to przeze mnie sprawdzone i podzielam tą opinię, ale nie w przypadku cieni (przynajmniej niektórych:)).

Ten makijaż wykonałam cieniami z chińskiej paletki:

A oto cały sprawca :)

Jak widać, cienie są bardzo napigmentowane a kolory...dla mnie bomba :) Na bazie są bardzo intensywne i kolory po czasie nie bledną. Ja jestem zadowolona :)


Żadnych minusów nie widzę. Paletka była bardzo tania, jak na taką ilość i jakość kolorów. Cienie pozostają na powiece, nie osypują się (może troszkę w trakcie nakładania ;)), kolory są intensywne, czego chcieć więcej? :)

Często kupuję też rzęsy, ale tylko i wyłącznie dla zabawy. Są dość sztywne i boję się, że w jakimś miejscu publicznym mogą się odkleić :p 
A któraś z Was robi zakupy kosmetyczne w chińskich sklepach? Polecacie jakiś produkt, czy któregoś unikacie jak ognia? ;)

czwartek, 9 maja 2013

Niebieski makijaż z dodatkiem fioletu.

Kolejny mój mały sukces - makijaż pojawił się na portalu uroda.com, z instrukcją jak go wykonać krok po kroku. Zamieszczę ją też tutaj ;)

Uwielbiam odcienie niebieskiego i fioletu na swoich oczach. Najlepiej się w nich czuję. Czasem mam wyrzuty sumienia, że te kolory ciągle się u mnie powtarzają... Ale ciężko mi się opanować :p

Do rzeczy:



Po nałożeniu bazy, w wewnętrzny kącik nakładam morski cień opalizujący za złoto.

 Na środek powieki nakładam niebieski cień, rozcieram granice.




 W zewnętrzny kącik nakładam fioletowy cień.


Fiolet rozcieram delikatnie pomarańczowym cieniem.

Pod łuk brwiowy nakładam biały, matowy cień.




Na linię wodną nanoszę czarną kredkę, dolną powiekę maluję fioletowym cieniem.



Rysuję kreskę eyelinerem, potem tuszuję rzęsy.

Skończone oko.





















Użyte kosmetyki:
Korektor Flormar, podkład Paese, puder Rimmel, bronzer Cantare, paletka do brwi Essence,
baza Paese, cienie Sleek/Qianyu, czarna kredka FM, eyeliner Golden Rose, tusz Maybelline
Colossal Volum' Express, błyszczyk H&M.

Pozdrawiam - Alka!

środa, 8 maja 2013

Mila - olejek do włosów.

Tym razem kilka słów o produkcie do włosów. Firma Mila Hair Cosmetics jest mi już znana i chwalę ją sobie bardzo. Posiadam jeszcze odżywkę, ale o niej będę pisać później :)

 Firma oferuje cudowny "eliksir do odżywiania i stylizacji włosów z olejkiem arganowym i olejkiem z konopii siewnych. Doskonale odżywia i chroni włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Szybko się wchłania, błyskawicznie nabłyszcza. Produkt idealny do prostowania włosów".

Sama prawda :) Od jakiegoś czasu zapuszczam włosy, ale głównym celem jest zejście z rozjaśniacza. Dlatego też przywiązuję większą uwagę do pielęgnacji włosów. I padło na ten olejek, który stosuję w małej ilości po każdym myciu. Włosy są od razu inne w dotyku, sypkie, nie ma żadnego problemu z rozczesaniem. Samo suszenie (na szczotce) przebiega szybciej. Włosy się pięknie błyszczą a co najważniejsze, pomimo, że to olejek włosy się szybciej nie przetłuszczają. Mam wrażenie, że wręcz przeciwnie... Nie obciąża czuprynki przez co włosy nie są przyklapnięte, są bardziej sprężyste.

Niestety (albo stety :p) nie mam zdjęć jak moje włosy wyglądały przed, ale były matowe, sianowate, rozczesanie graniczyło z cudem (wiecie jak wygląda snopek siana? :D)  Dołączam zdjęcia, gdzie widać jak włosy poprawiły swój stan, są po użyciu tego olejku i maski z tej samej firmy.

Olejek jest mega wydajny, wystarczy niewielka ilość, końcówki już się nie rozdwajają i wyglądają zdrowo, chroni przed wysoką temperaturą, nawilża, wygładza i cudownie pachnie! :) Same plusy. 
Cena to ok 20 zł, ale jak na taką wydajność i działanie jak najbardziej się opłaca :)

..:: Garnier ::.. Czysta skóra

Kilka słów o pielęgnacji twarzy. Jestem posiadaczką cery tłustej. Co pierwsze się nasuwa na myśl? Świecenie się twarzy :( I nie mogę sobie z tym poradzić mimo używania kosmetyków z niższych i wyższych półek, więc (tak jakby) się do tego przyzwyczaiłam.
Służą mi maseczki z zieloną glinką (Maska oczyszczająca Ziaja - polecam). Toników używałam przeróżnych, ale mam faworyta: 
Mojej cerze służy, niektórych może wysuszać. Skóra twarzy po jego użyciu jest bardzo, ale to bardzo gładka. Zaczerwienienia bledną, niespodzianki :) szybciej się goją. Uwielbiam go za to, że ma w składzie cynk - idealnie zasusza. Oczyszczanie? Jak najbardziej! Po peelingu czy maseczce kiedy użyję toniku - zawsze znajdą się minimalne zabrudzenia na waciku. Po użyciu mam uczucie ściągnięcia skóry, ale nie jest  aż tak wielkie, mogę zmarszczyć czoło :D Z resztą krem to uczucie niweluje. Tonik ten posiada jedną wadę: w trakcie przemywania strasznie szczypie w oczy i zaczerwienione miejsca. Trwa to chwilę, więc jestem w stanie wytrzymać :) Ogólnie bardzo przypadł mi do gustu.

Stosuję też krem z tej samej firmy:
Na początku się nie polubiliśmy :) Miałam go wyrzucić... Najpierw kupiłam ten krem, ale tonik miałam inny. I tu był problem. Kiedy zmieniłam tonik na wyżej opisany to i działanie kremu się poprawiło. Idealnie współgrają ze sobą. Wcześniej krem był "tępy" do rozsmarowania. Po zastosowaniu toniku Garniera, krem mogę równą warstwą rozsmarować na całej twarzy.
Czy jest długotrwale matujący? Może trochę i tak, ale nie spotkałam jeszcze idealnego wybawcy. Na pewno odczuwam właściwości nawilżające :) Krem nie podkreśla też suchych skórek. Opakowanie poręczne, zwykła tuba, ale nie lubię wygrzebywać kremu ze słoiczków.

Niestety i tak będę musiała się z nim pożegnać :) Nie lubię stosować przez dłuższy czas tych samych kosmetyków, a na pewnym blogu wyczytałam interesującą recenzję pewnego kremu :)

wtorek, 7 maja 2013

Co Alka ma w kuferku? ..:: cienie ::..

Opisywanie cieni troszkę mi zajmie czasu, więc najwyższa pora zacząć. Na pierwszy ogień pójdzie ulubiona paletka Sleek'a:

  •  Lagoon

Sleek'owskie paletki są dobrze znane i lubiane. Znajdą się również przeciwnicy, ale akurat mnie to nie dotyczy :) Uwielbiam te cienie! Wspaniale się na nich pracuje,świetnie się rozcierają, mają piękne kolory. Najbardziej urzekły mnie te opalizujące. Nawet po nałożeniu minimalnej ilości cienia i tak bardzo dobrze widać opalizujące drobinki.
Kiedy nie miałam jeszcze żadnej paletki Sleeka, wszędzie można było przeczytać, że są bardzo dobrze napigmentowane. Nic bardziej mylnego :) Właśnie kolejną zaletą tych cieni jest to, że mają tak nasycone kolory, które nie tracą intensywności po nałożeniu na powiekę.

Tak kolory prezentują się bez nałożenia bazy:
  Saaame ochy i achy ;)

  • Sleek Ultra Matts V2  
Moje początki z makijażem przechodziłam tylko z błyszczącymi cieniami, aż w końcu dziewczyny z wizażu (pozdrawiam :)) namówiły mnie na makijaż w matach. I stało się, padło oczywiście na Sleeka. Pomimo tego, że na tego typu cieniach gorzej mi się pracuje i tak jestem zachwycona tą paletką. Właściwości ma te same - dobra pigmentacja, piękne kolory, które długo się utrzymują i nie bledną (co jest też zasługą bazy). Wszystkie są matowe, wymagają troszkę więcej cierpliwości przy rozcieraniu, ale dla efektu warto :) Szczególnie pasuje mi biały cień, który nakładam pod łuk brwiowy - świetnie się tam sprawdza.  
  • Avon, True Colour (Sueded Nude)  


Paletka cieni w brązach i beżach. Opakowanie solidne, z lusterkiem. Nigdy nie używałam tylko tych kolorów do jednego makijażu. Ale jest to jedna z ulubionych paletek ze względu na najjaśniejszy i najciemniejszy cień. Ten ciemny idealnie nadaje się do dziennego makijażu, chociaż w zależności od ilości jego nałożenia można super przyciemnić oko na wieczór. Cienie świetnie się rozcierają. Jasnego używam jako "bazę" pod cienie do rozcierania. Idealnie się do tego nadaje, ponieważ ma taką fajną ;) aksamitną konsystencję. Pigmentacja też niczego sobie, przynajmniej ulubionych kolorów:


  • H&M, Hello Kitty
Nazwa Hello Kitty i Made in China trochę mnie niepokoiły, ale niesłusznie ;) Paletka całkiem dobrze się sprawdza i dość często jej używam. Ogólnie nie oceniam cieni pod względem trwałości, bo na bazie wszystkie cienie dobrze się trzymają, przynajmniej w moim przypadku. Już nie raz się przekonałam, że w kosmetykach "chińskie" nie znaczy gorsze. Mam na myśli cienie, lakiery i rzęsy, niczego innego nie tykam :p Niestety paletka kilka razy spadła i na zdjęciu widać ubytek w cieniach, na szczęście jest jeszcze czym malować :) Jeżeli chodzi o pigmentację, to nie jest jakaś szałowa i zależy które kolory, ale można nimi zrobić ciekawy makijaż i nie ma problemu z roztarciem. Cienie należą raczej do perłowych, jedne mniej, drugie bardziej ;)

Kończę część I, bo ten temat mógłby się ciągnąć w nieskończoność ;) Reszta opisu cieni w innym czasie :)

poniedziałek, 6 maja 2013

Co Alka ma w kuferku? ..:: pomadki ::..

Przyszedł w końcu czas, aby oprócz makijaży pojawiło się na tym blogu coś o innej tematyce. A mianowicie co jakiś czas pokażę, na jakich kosmetykach pracuję, jakie przypadły mi do gustu i jakich więcej nie kupię. Do dzieła! :)

Na początku przedstawię ulubione pomadki. Zazwyczaj są to delikatne kolory, ale coś w mocniejszym wydaniu też się znajdzie :)


  • MIYO, Lip Me Lipstick (Vanilla Pudding)
 Ulubiona pomadka! Chyba ze względu na przepiękny zapach wanilii. Sam kolor też mi bardzo odpowiada. Pomimo dość dobrego krycia usta wyglądają na delikatnie zaróżowione, ale w bardziej pastelowym odcieniu. Nie wiem czy się rozumiemy :)

  • Oriflame Beauty (Total Nude)
Kolejna pomadka w jaśniejszym, a właściwie neutralnym odcieniu, ale jest dość widoczna na ustach. Jest jeszcze bardziej delikatna niż MIYO. Kolor nie wpada w róż, bardziej w beż.

 
  • KOBO, Fashion Colour (Tangerine Rose)
Kolor bardziej intensywny, różowy. Jeżeli chodzi nam o mocniejszy, ale nie przesadzony efekt, to ta pomadka sprawdzi się w 1OO% :)


Na ustach KOBO



  • Oriflame, Wonder Colour Lustre (Glowing Coral)

Uwielbiam ją za to, że posiada złote drobinki, ale na ustach ich nie widać, za to stwarzają efekt pięknego połysku. Kolor dość intensywny, zbliżony do malinowego :)


Dołączam zdjęcie jak wyglądają pomadki na...ręku :p



 Kończę temat pomadek, bo mam jeszcze trochę innych rzeczy do nadrobienia :)

sobota, 4 maja 2013

Brąz i złoto.

Mam wyrzuty sumienia, że ostatnio często nie bywam na blogu, ale wiecie jak to jest... Maj mamy w końcu :) Ale z makijażem się nie obijam, dlatego nadrabiam zaległości :p




 Do makijażu użyłam:

  • Podkład Paese,
  • puder Rimmel,
  • paletka do brwi Essence, 
  • baza Paese,
  • cienie Sleek Ultra Matts V2/Lagoon,
  • czarna kredka FM,
  • eyeliner Astor,
  • rzęsy Ardell,
  • pomadka Miss Sporty. 
Makijaż krok po kroku tutaj :)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Wiosenny makijaż na wieczorne wyjście! :)

Tym razem przedstawiam makijaż w mocniejszym wydaniu. Wiosną więcej czasu spędzamy poza
domem, a tak jaskrawe i radosne kolory przyciągną nie jedno spojrzenie :)

Makijaż został wcześniej opublikowany na Uroda.com - makijaż krok po kroku, ale nie może go zabraknąć na moim blogu :)
Powiekę pokrywam bazą Paese

Kolejno nakładam cienie na górną i dolną powiekę:

W wewnętrzną część powieki nakładam żółty cień Sand Dollar (Sleek Lagoon)
Na środek powieki nakładam cień Ariel (Sleek Lagoon)
  
Na zewnętrzną część powieki nakładam cień Deep Water (Sleek Lagoon)






Załamanie rozcieram cieniem Night Sky (Sleek Lagoon)

Pod łuk brwiowy nakładam biały cień (Sleek Ultra Matts V2)

Tym samym białym cieniem rozświetlam wewnętrzny kącik oka
Linię wodną pokrywam czarną kredką FM i rozcieram czarnym cieniem Black Pearl (Sleek Lagoon)
Przy lini rzęs rysuję czarną kreskę i ponownie rozcieram czarnym cieniem
Przyklejam sztuczne rzęsy (Ardell Demi Wispies/klej DUO)
Delikatnie tuszuję naturalne rzęsy (Maybelline Pulse Perfection Vibrating Mascara)





 Tak się prezentuje skończone oko:





Na usta nakładam pomadkę KOBO (Tangerine Rose)

Propozycja tego makijażu dla zielonych, niebieskich i brązowych oczu.
Do makijażu twarzy użyłam:
Podkład Paese, puder Synergen, bronzer Cantare, paletka do brwi Essence.

Pozdrawiam! ;)